Mgła

Mgła była tak gęsta, że nie można było zobaczyć swoich butów. Szedłem przez park siłą codziennego przyzwyczajenia. Mogłem dotrzeć do redakcji bez otwierania oczu. Ale dziś otworzyłem je szeroko. Uwielbiam patrzeć we mgle. Podoba mi się jak z opadłej chmury spływają sylwetki na nieznanych ludzi.

Ta sylwetka jednak ogólnie rzecz biorąc nie spływała, a doskoczyła nagle do mnie i złapała się mojego łokcia. To była kobieta. Tak się przestraszyłem, że nie pomyślałem aby się odwrócić i się jej przyjrzeć, ale po dotknięciu zrozumiałem, że jest piękna. – Przepraszam, że Pana niepokoję, czy mógłby mi Pan powiedzieć jak dojść do ulicy „Sebastian Kac“? Obawiam się, że zgubiłam drogę, a i ta mgła zupełnie mnie zmyla.
Jej głos mnie popieścił. To był głos z rodzaju tych, które chcesz usłyszeć zanim zaśniesz. – Bardzo byłabym wdzięczna gdyby mnie Pan pokierował – kontynuowała ona. – Szłam na pocztę nadać telegram do mojej cioci z Salzburga, ale jej adres pozostał na ulicy „Kac“. I od pewnego czasu mam wrażenie że się kręcę w kółko.

– Bardzo mi przykro panienko, ale nie znam takiej ulicy.

– Jak to Pan nie zna? Czy to możliwe, że nie jest Pan z Sofii?

– Wręcz przeciwnie, jestem z Sofii, doskonale znam miasto, ale ulicy o takiej nazwie nie ma. Gotów jestem się o to z Panią założyć.

– Ma Pan bardzo dziwne poczucie humoru. Jak to możliwe, że nie ma takiej ulicy, skoro z niej idę?

Nie wiedziałem co odpowiedzieć na jej żelazną logikę, więc zamilkłem.

– Nie myślcie, że jestem stuknięta? Nie poszłam do parku szukać towarzystwa. Nie doszłam do tego. Jeszcze nie.

Uśmiechnąłem się i odwróciłem, żeby się jej przyjrzeć. Była ładniejsza niż sądziłem. Cała na czarno. Najdziwniejsze było to, że jej wysokie kozaki nie wydawały żadnego dźwięku.

Słyszałem tylko swoje kroki. – Teraz zapewne spyta mnie Pan dlaczego wysyłam telegram do mojej cioci. Dlaczego po prostu nie zadzwonię, tak? Myśli Pan, że gram interesującą, prawda?

– Przepraszam, nic takiego nie powiedziałem.

– Ale tak Pan myśli, czyż nie? Ale ja nie udaję interesującej. Po prostu moja ciocia jest głucha i nie słyszy pierdolonych telefonów, to wszystko. Drażnię Pana?
– Nie, nudzi mnie Pani.

– To jasne, że Pana zanudzam. Ale jak Pan by postąpił na moim miejscu? Czyż nie zwróciłby się Pan do pierwszej napotkanej osoby, by Pana nakierowała?

– Zapewne tak właśnie bym postąpił. Nieznajoma nagle się zatrzymała, wyjęła ze swojej torebeczki srebrną papierośnicę, otworzyła ją szybko i wzięła jedno cygaro.
– Ma Pan ogień?

Podczas gdy podpalałem jej papierosa, nachyliłem się ku niej. Jej włosy pachniały leniwym jesiennym popołudniem. Wzięła papierosa i znów chwyciła mnie pod rękę. Kontynuowaliśmy spacer we mgle.


– Muszę Panu coś wyznać – powiedziała cicho nieznajoma. – Okłamałam Pana. Tak naprawdę to nie jest moja ciocia. To jest siostra mojej babci. Coś w rodzaju babci ciotecznej. Pewnego razu ona i moja babcia bawiły się chowając rzeczy jedna przed drugą, a potem ich szukały za pomocą specjalnych kart i kodów do rozszyfrowania. Doszły do tego, że pewnego dnia pochowały wszystkie rodzinne klejnoty obok jakiegoś zamku. Zrobiły mapę z wskazaniem gdzie są ukryte i przedarły mapę na dwie części.

Połowa została u mojej babci ciotecznej w Salzburgu, a druga połowa u mojej babci – tu na ulicy „Sebastiana Kaca“. Ale moja babcia umarła dwa tygodnie temu i przyjechałam tu by zabrać jej połowę mapy. To wszystko.

– Znalazła Pani mapę?

Nieznajoma zatrzymała się, spojrzała w moje oczy i uśmiechnęła się.

-Mam nadzieję, że może Pan dochować tajemnicy. Dziękuję Panu, że przeszedł się Pan ze mną, ale muszę jakoś dotrzeć na północny wschód.

I dopóki nie powiedziała „Do widzenia“ lub czegoś podobnego, nieznajoma zniknęła we mgle. A ja poczułem się jakoś tępo i zdecydowałem, że nie powiem o tym nikomu.

… po jakimś miesiącu agencje rozpowszechniły światową wiadomość, że jakiś baron Sebastian Kac ożenił się w Salzburgu z następczynią bogatej hrabiny Liselotte von Sztromhojer. I było zdjęcie nowożeńców. Baron był żywo czerwonym dziadziem, a żona jego – młoda, czarnowłosa i bardzo ładna. Zdawało mi się, że skądś ją znam.

Tłumaczenie: Magdalena Zytka

КОМЕНТАРИ

Коментара


Вашият коментар

Този сайт използва бисквитки (cookies), за да Ви предостави възможно най-доброто потребителско изживяване. Ако продължите да използвате сайта, то вие сте съгласни с това. Научете повече

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close