Czerylsi

 

 W 1984 byłem w szóstej klasie. To najgorszy wiek: kiedy już nie jesteś dzieckiem, ale przed tobą jeszcze daleka droga, by stać się mężczyzną.

Mój głos przeskakiwał od niskiego „do”, do wysokiego „fa”, a pod nosem pojawiła mi się „trzecia brew”. Moje życie seksualne było sprowadzone do obmacywania dziewczyn w przebieralni przed w-fem. Dziewczyny piszczały. Okropny obraz!

Dokładnie wtedy pierwszy raz napadła mnie ta przeklęta „Zazdrość”. Jealousy. Albo jak to wtedy mówiliśmy „Czerylsi”.

Pewnego dnia podczas długiej przerwy, mój kolega Saszo wziął mnie na stronę i wybełkotał:

— Przyniosłem ci zajebisty blues, kumplu! „Czerylsi” Frankego Millera. Jakieś pięć minut z groszami.

Saszo nie był najpopularniejszą osobą w klasie. Miał krzywe, rzadkie zęby i tak pluł podczas mówienia, że po dziesięciu minutach rozmowy z nim człowiek mógł spokojnie już się nie kąpać. Dlatego większość uczniów go omijała. Poza mną. Teraz jednak byłem wynagrodzony za te wszystkie ślinowe deszcze, które zniosłem. Mój kumpel przyniósł płytę z zajebistym bluesem!

Dla pokolenia DVD – trzeba wyjaśnić, że w tamtych czasach najpopularniejszym sprzętem grającym w Bułgarii były gramofony „Resprom”. Ja też taki miałem.

Milczałem i patrzyłem na niego z zachwytem, a on wyjął z plecaka małą płytę w niebieskiej kopercie mi ją dał.

— „Czerylsi” jest na stronie A — wyjaśnił wypluwając fontannę śliny — a na stronie B jest „Nenużen[1]” tylko, że po angielsku.

„Nenużen” był to hit grupy „Imagination”. Kawałek tak naprawdę się nazywa „Illusion”, ale Bracia Argirow zaśpiewali ją z bułgarskim tekstem i w ich wariancie „Illusion” brzmiało jak „nenużen”.

Wymamrotałem coś na kształt „dzięki, kumplu” i spakowałem małą płytę do plecaka, który był pokryty napisami „LS” i poszedłem do  domu.

Tylko tego dnia przesłuchałem tę płytę ponad trzydzieści razy. „Nenużen” brzmiał jakoś wesoło i optymistycznie, w porównaniu z „Czerylsi”, która po prostu rozrywała moje młode, dojrzewające serce. Frankie Miller dawał z siebie wszystko w tej piosence i zapewne wiele dla niego znaczyła.

Według mojej nastoletniej logiki powinno być odwrotnie. „Nenużen” powinien być smutniejszy, ponieważ bycie niepotrzebnym jest okropne. A teraz co wyszło? Wyszło, że jeszcze gorzej jest być „czerylsi”.

Jednak co znaczy to „Czerylsi”? Nie znałem angielskiego, a nie było też nikogo, kto mógłby mi wyjaśnić.

Kilka dni później zrozumiałem.

Byliśmy na urodzinach, jedna z tych imprez z Schweppesem „Złota brzoskwinia” i górą kanapek robionych cały dzień przez matkę jubilata. Po tym jak zjedliśmy kanapki i rozlaliśmy Schweppesa na podłogę, uderzyliśmy w blues.

Blues tańczyło się w specjalny sposób: idziesz do dziewczyny, która ci się podoba, mówisz: „można?”, ona ci odpowiada: „można”, po czym łapiesz ją spoconymi rękoma za biodra, ona też cię łapie i razem bez słowa bujacie się obok siebie, powolutku obracając. Najważniejsze, by przez cały taniec miedzy waszymi ciałami był zachowany minimum metrowy odstęp.

Ten blues był dla mnie naprawdę erotycznym przeżyciem — pobudzającym bardziej niż obmacywanie dziewczyn.

No… i na tej imprezie puszczaliśmy „Czerylsi” dokładnie osiem razy. W naszej klasie najładniejszą dziewczyną była Dimana i wszyscy chłopcy się przepychali, by z nią zatańczyć. Gdy pod koniec imprezy dziewczyny sobie poszły i zostaliśmy tylko w męskim gronie, zaczęliśmy liczyć i się okazało, że z ośmiu bluesów Ljubczo tańczył cztery razy z Dimaną, Saszko trzy, a ja — tylko raz.

Wtedy natychmiast poczułem się „Czerylsi”.

I się pobiliśmy.

Bójka oczywiście nie rozwiązała problemów. Po niej nie tylko mi nie ulżyło, ale stałem się jeszcze bardziej czerylsi. I to uczucie trwało długo, bardzo długo, aż do wakacji…

Teraz mam trzydzieści pięć lat, mój głos od dawna jest po mutacji, gramofon już dawno wyrzucony i gdzieś się zagubiły wszystkie moje płyty.

Już wiem, że nie mówi się „czerylsi” a „jealousy”, mogę cytować Szekspira, który nazywa zazdrość „zielonooką bestią” albo Maksa Frischa, który twierdzi, że zazdrość jest „strachem przed porównaniem”.

Ale cytaty nie pomagają mi jej zrozumieć.

Ogólnie rzecz biorąc, nie mam problemów z zazdrością. Byłem zazdrosny, ale nie aż tak, by zabić kogoś, czy też, by napisać sztukę. Jeszcze trochę, a bym zaśpiewał coś tak rozrywającego serce jak ballada Frankiego Millera.

Zazdrość jest niszczycielska. Zawsze, gdy znajdowałem się na jej chłodnych torach, widziałem w oddali stację z napisem „szaleństwo”.

Tak jest, ponieważ byłem świadkiem przerażających scen zazdrości i to w miejscach publicznych.

Ludzie, których szanuję, poniżali się na moich oczach do takiego stopnia, że się dziwię jak jeszcze są w stanie żyć razem. Poza tym, jak się wydarzy coś takiego, cała impreza jest zepsuta i wszyscy zaczynają patrzeć na siebie jakoś tak z poczuciem winy.

W czasach, w których żyjemy, moja ortodoksyjna zazdrość wydaje się jeszcze bardziej archaiczna i nieadekwatna.

Państwa usuwają swoje granice, ludzie burzą płoty miedzy swoimi własnościami, tak więc dlaczego musimy ogradzać drutem kolczastym terytoria naszych miłosnych podbojów?

Koniec końców to jest kwestia osobistego wyboru. Każdy ma prawo być zazdrosnym.

Wystarczy byśmy się zachowywali przyzwoicie i nie psuli innym imprezy.

Dla mnie czerylsi została w 84. roku, na tamtych słynnych urodzinach, które rozpoczęły się Schweppesem „Złota pomarańcza” i zakończyły bójką.

                                                                                    Przełożył: Patryk Pabich, student

Uniwersytet Łódzki

Wydział Filologiczny

Katedra Slawistyki Południowej

Redaktor: Diliana Denczewa

Korektor: Joanna Pietrzak

 

 


[1] Nenużen (ненужен) po bułg. oznacza niepotrzebny (przyp. red.).

historie-pl

КОМЕНТАРИ

Коментара


Вашият коментар

Този сайт използва бисквитки (cookies), за да Ви предостави възможно най-доброто потребителско изживяване. Ако продължите да използвате сайта, то вие сте съгласни с това. Научете повече

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close